środa, 16 listopada 2011

Siódmy Album: Back Through Time

Ósmy dzień nadszedł. Pora na recenzję. Yarr! Słyszymy raz po razie przy wesołych tonach pirackiej muzyki. "Back Through Time" Szkockiego zespołu "Alestorm" nie jest albumem wyjątkowo ambitnym, głównie traktuje o panienkach, alkoholu i grabieżach - ogółem o pirackiej żegludze. Muzyka opiera się na lekko skrzeczącym prowadzącym wokalu(brytyjski akcent znacznie ubarwia), chórkach, akordeonie(?) i mocnych riffach gitarowych. Całość brzmi naprawdę przyjemnie, myślę, że każdy nawet niedzielny słuchacz przyjąłby tą muzykę z otwartymi rękami. Gdy pierwszy raz to usłyszałem pomyślałem sobie "Co to za disco polo?", jednak po głębszym wsłuchaniu się zatonąłem w toni tej jakże lekkiej dla ucha muzyki. Po całym dniu szkoły, otoczony tłumem ludzi, od których chętnie bym się odciął na chwilę by odetchnąć z pomocą nadciąga "Back Through Time". Zamykamy oczy i płyniemy, płyniemy statkiem po niezmierzonym oceanie kołysani rytmicznie uderzeniami bębnów. Szczególnie polubiłem kawałek "Barrett's Privateers", który jest coverem utworu "Stanley'a Allison'a "Stan" Rogers'a". Panuje tu klimat niezwykle wesoły, całość jest trochę monotonna, jednak ta monotonność działa w sumie odprężająco. Powtarzający się tekst "God damn them all!" tym bardziej pozwala odciąć się od otaczającego świata. Szczególnie lubię solówkę. To mój następny "cel" w graniu na gitarze. Umieć zagrać taką solówkę. Dużo roboty przede mną :D

Drugim utworem, który opiszę jest "Rum". Ta jakże treściwa nazwa doskonale opisuje o czym jest kawałek. Całość się zaczyna tekstem "The time has come, the time for a drink, but I don't want whiskey or gin." Jak wszyscy wiedzą, rum był ulubionym napitkiem piratów. To właśnie beczki tego anielskiego płynu płynęły wraz z piratami. "Rum is the power, Rum is the key, Rum is the thing that will set us free." - hymn na cześć rumu? Może. Jednak wpada w ucho, myślę, że cel swój spełnił.

Co znajdziemy na płycie?

  1. "Back Through Time"
  2. "Shipwrecked"
  3. "The Sunk'n Norwegian"
  4. "Midget Saw"
  5. "Buckfast Powersmash"
  6. "Scraping the Barrel"
  7. "Rum"
  8. "Swashbuckled"
  9. "Rumpelkombo"
  10. "Barrett's Privateers"
  11. "Death Throes of the Terrorsquid"
  12. "I Am a Cider Drinker"
  13. "You Are a Pirate"

Zatem piraci! Odbijcie z portu i zajmijcie się swoimi sprawami. Życzę wam spokojnych wód i pomyślności. Wróćcie za 8 dni po kolejną recenzję!

środa, 9 listopada 2011

Szósty Album: Dethalbum

Też zauważyliścię tendencję do pisania postów co osiem dni? Postanowiłem stworzyć ten "tygodnik" ośmiodnikiem! Co do tematu - po raz drugi z kolei będę opisywać soundtrack z bajki. Tym razem z amerykańskiej kreskówki pt. "Metalocalypse". Samą kreskówkę polecam obejrzeć, jest sporo absurdalnego humoru, ogromne ilości krwi i dobra muzyka. Wyżej wymienione to oczywiście perełki dopełniające naprawdę intrygujący wątek sensacyjny. Co mam na myśli pisząc dobra muzyka? Otóż utwory powstały spod ręki Brendona Smalla i Tommy'ego Blacha(ciekawe czy ma polskie korzenie) współpracującymi z wielkimi artystami, na przykład Stevem Vai'em - wirtuozem gitary, legendą stąpającą po ziemii! Riffy są naprawde "tłuste", perkusja daje czadu, co do wokalu widziałem różne opinie(główną wadą zawsze był brak fachowości, czyli nieczysty growl) jednak mi się niezmiernie podoba. Teksty traktują z reguły o rzeczach hmm.. nierealnych (jak podwodne potwory(Chtulu?), czerwony troll wyłaniający się spod ziemii albo o morderczej misjii głównego bohatera, w której przedostaje się do twierdzy swojego największego wroga, miażdży go jednym ciosem i przejmuje całą rezydencję, zamek xdd). Czasem zdarzają się też całkiem sensowne teksty, i tu zacznę stały fragment postów - opiszę pierwszy kawałek. "Detharmonic" to kawałek niesamowicie rozwinięty jak na tego typu muzykę(nagraną na potrzeby serialu). Dethklok wraz z orkiestrą wykonuje tu kawał dobrej roboty. "Detharmonic" przekonał mnie początkowo do tego zespołu, głównie przez przerywniki w których słychać wyłącznie orkiestrę. Tekst traktuje o kapitaliźmie i o tym, jak władza próbuje kontrolować nasze pieniądze. Często słyszymy zdanie "I'd rather you be dead" (wolałbym żebyś był martwy). Przez tekst przemawia ogromna ilość nienawiści, lecz jest w nim ziarno prawdy. Nie widzę w tym utworze żadnych wad ;)

Drugi utwór, który opiszę to "Go into the water", który wykonywany jest na końcu sezonu pierwszego kreskówki. Rozwiązanie akcji rozgrywa się w Polsce - w Gdańsku. Wszystko byłoby pięknie gdyby nie to, że patrząc na południe (było pare ujęć w stronę środka ziemii) widać odrazu wielkie góry i to, że w Bałtyku według kreskówki pływają rekiny i delfiny. Ale to Amerykanie, im można wybaczyć xd Wracając do uworu - jego podniosły charakter można porównać w pewnym stopniu do "Requiem for a dream", słowa "wszystko przy tym staje się bardziej epickie" sprawdzają się i tutaj :) W tekst nigdy się nie wsłuchiwałem specjalnie, jednak szczególnie podkreślone są słowa "We all go into the water". Zinterpretowałem je jako pochodną "wszyscy idziemy do piachu", jednak nie wiem czy to było faktyczne znaczenie tych słów.

Z tyłu pudełka z normalnym wydaniem widzimy:
  1. "Murmaider" (from "Dethwater")
  2. "Go into the Water" (from "The Metalocalypse Has Begun")
  3. "Awaken" (from "Dethtroll")
  4. "Bloodrocuted" (mentioned in "Dethfam")
  5. "Go Forth and Die" (from "Go Forth and Die")
  6. "Fansong" (from "Mordland")
  7. "Better Metal Snake"
  8. "The Lost Vikings"
  9. "Thunderhorse" (from "Dethwater")
  10. "Briefcase Full of Guts" (from "Murdering Outside the Box")
  11. "Birthday Dethday" (from "Birthdayface")
  12. "Hatredcopter" (Does not appear in Seasons 1 or 2, later appears in "RenovationKlok")
  13. "Castratikron" (from "Girlfriendklok")
  14. "Face Fisted" (Does not appear in Seasons 1 or 2, later appears in "TributeKlok")
  15. "Dethharmonic" (from "Fatklok")
  16. "Deththeme" (from every episode; hidden track)
  17. "Go into the Water" (Gulf Danzig Remix; vinyl edition bonus track)

Przepraszam za niewielkie opóźnienia w blogowaniu nie mam się jak wytłumaczyć. Jednak w ramach przeprosin wkleję filmik. ENJOY~!

poniedziałek, 31 października 2011

Piąty Album: Detroit Metal City OST

Post ten piszę rówinież na potrzeby kółka anime. Tak, dobrze przeczytaliście - anime. Następnym albumem, który opiszę będzie oficjalny soundtrack japońskiej "bajki" Detroit Metal City. Opowiada ona historię o pewnym chłopcu ze wsi, który pragnął zostać gwiazdą popu, jednak w Tokyo trafił na nieodpowiednich ludzi i w ten sposób został głową japońskiego metalu :D O anime wspomnę później, jako dodatek - teraz skupmy się na samej muzyce. Utwory są tu pełne makabrycznych tekstów, ostrych riffów i agresji. Album zaczyna się utworem SATSUGAI(jap. morderstwo), który bez wątpienia jest najmocniejszym kawałkiem znajdującym się na krążku. Dalsze kawałki są dosyć zbereźne i w pewnym sensie niedorzeczne, jednak nie ma się co dziwić skoro zostały skomponowane na potrzeby komedii. Teksty traktują głównie o przemocy, gwałtach i Szatanie - fakt, że są po japońsku nieco łagodzi sprawę gdyż zapamiętujemy z tłumaczeń z anime tylko pojedyncze słówka. Całość jest jednakże szatańsko dobra, kompozytor wykazał się absolutnym talentem, kapela metalowa, trochę elektroniki doprawione paroma bardziej operowymi instrumentami dają arcydzieło. Najbardziej cenię odpowiednie dobrane niższe tony do całej reszty, można się wczuć w muzykę jak w średniowiecznego rycerza gdy byliśmy mali ;D

Moim ulubionym utworem jest Mesu Buta Koukyoukyoku 'Female Pig Symphony' i na wejściu pragnę zaznaczyć, że cenię go tak ze względu na oprawę muzyczną - nie tekst. Początek jest dosyć monotonny - oparty o wokal, który brzmi naprawdę oryginalnie. Po powtórzonym kilka razy "show your lower body"(fonetycznie "kahai żiksu adepari"... wiem że tak jest po angielsku bo napisy były w anime xdd) wchodzi bardziej elektroniczna strona utworu. Ciężko jest ogarnąć jak ktoś może tak dobrze wpasować komputer w gitary :3 Moja ulubiona część utworu zaczyna się w czwartej minucie i trzydziestu sekundach. Wysokie tony, wokal dopełniony BASEM, który spełnia tam główną rolę jest wyśmienity. Kocham te tony! Jak dla mnie ten kawałek nie jest na tyle ostry by móc go nazwać ostrym metalem, myślę, że każdemu mógłby się spodobać.

Drugim ulubionym utworem jest Maou(diabeł). Riff z tego utworu jest najlepszy z całej płyty, wokal jest równie dobrze dobrany, tekst jest nieco bardziej hmm "normalny". Po wciągającym w otchłań muzyki wstępie i dalszym nieco monotonnym kawałku wchodzi bridge a po nim rozwiązanie akcji znowu w momencie 4:30. Można to porównać do rozwiązania akcji niezwykle ciekawej książki czy filmu. Kawałek wydaje się być nieco mocniejszy od poprzedniego przez co nie jest tak uniwersalny. Ja tam go lubię :3

Szatany na tej płycie to:

  1. Satsugai
  2. Slash Killer
  3. Grotesque
  4. Mesu Buta Koukyoukyoku 'Female Pig Symphony'
  5. Death Penis
  6. Ano Ko Wo Rape - Rape this bitch
  7. Mad Monster
  8. Should This Reventge Be Taken
  9. Maou
  10. Fucking Gum Kyuden

Ostatnia piosenka jest na tyle bezsensowna, że mogło by jej nie być! Parominutowe FUCK nie nastraja dobrze :/ Za jakiś czas wprowadzę linka do artykułu na stronie koła anime "Shinigami" w Nysie. Będziecie mogli się dowiedzieć o czym jest to anime - polecam obejrzeć już całe - jeśli ktoś lubi nieszablonowe poczucie humoru! Ten album jest jednym z tych do których nie trzeba się angażować aby poznać ich piękno, które jest dosyć powierzchowne. Jednak jest to ciągle piękno przy albumie można się jako tako odstresować, a lepsze partie basowe czasem pchają mnie do zrobienia czegoś. Bez tej muzyki, życie byłoby nieco nudniejsze :D
Pozdrawiam i życzę miłego następnego tygodnia!